Ktoś kiedyś zauważył, że gdyby kobieta ubierała się tylko dla jednego mężczyzny, zabierałoby jej to znacznie mniej czasu. Hmm… nie wiem, jak w świetle tej teorii prezentuje się moja stylizacja, ale w tegoroczne walentynki postawiłyśmy z moją Krawcową na efekt „WOW”!

Nauczona zeszłorocznym doświadczeniem, gdy nie miałam pojęcia, co założyć na siebie w walentynki, tym razem przystąpiłam do przygotowań duuużo wcześniej – i proszę, do święta zakochanych zostało jeszcze sporo dni, a ja już jestem po ostatnich przymiarkach… i nie mogę oderwać się od lustra 🙂

Przyznacie, że do wymyślania efektu „WOW” moja Krawcowa nadaje się jak mało kto?